Szukam darmowego generatora wideo zasilanego sztuczną inteligencją, który nie pozostawia dużych znaków wodnych ani nie wymaga płatnej subskrypcji. Próbowałem kilku dostępnych online, ale albo mają bardzo duże ograniczenia, albo ukryte opłaty. Chętnie przyjmę propozycje dobrych, bezpłatnych opcji oraz wskazówki dotyczące rozpoczęcia pracy.
Człowieku, szukanie przyzwoitego darmowego generatora wideo opartego na sztucznej inteligencji to jak polowanie na jednorożca, który zna kung-fu – za każdym razem, gdy myślisz, że wreszcie go znalazłeś, BĘC, gigantyczny znak wodny na twoim arcydziele albo zaraz wyjeżdżają z „bezpłatnym okresem próbnym”, który kończy się szybciej niż moja silna wola w dzień diety. Próbowałem Obrazory i Światła5 (haha, pięć sekund wideo, zanim każą płacić prawdziwą kasę). KapWings pozwoli zrobić coś bez znaku wodnego, o ile całość ma poniżej 7 minut, ale potem nagle przypominają sobie, że mają z ciebie wyciągać kasę, więc znaki wodne pojawiają się nie wiadomo skąd. Kanva ma teraz całkiem fajne narzędzie wideo – pozwolą pobrać niską rozdzielczość bez znaku wodnego, ale te lepsze opcje są za Wielkim Płotem Płatności z Oz.
Można częściowo to obejść i spróbować Sory Sztucznej Inteligencji Otwartej, jeśli masz dostęp, ale to na razie raczej zamknięte testy beta, więc o ile nie kumplujesz się z zapomnianym koleżką z Krzemowej Doliny, to mało pomocne.
Krótko: jeśli chcesz bez znaku wodnego, za darmo, bez limitu i w miarę sensowne funkcje… to jak szukać Wielkiej Stopy. Próbować nikt nie broni; moją radą jest znaleźć generator z NAJMNIEJSZYM znakiem wodnym (KapWings albo Kanva zazwyczaj), zasłonić go własnym intro/outro albo sprytną naklejką i pogodzić się z tym, że „darmowe” w internecie najczęściej znaczy „trochę, ale nie do końca”.
Jeśli ktoś naprawdę znajdzie taki, który jest autentycznie darmowy, bez limitów i choć odrobinę sensowny, to zjem własny kapelusz (i to jeszcze na TikToku).
Człowieku, mam wrażenie, że twoje poszukiwania to w zasadzie cyfrowa wersja Świętego Graala. @niebieskipodróżnik już to nieźle ujął — im bliżej jesteś „prawdziwie” darmowego narzędzia do AI wideo, tym bardziej czujesz się jak Indiana Jones zgarniający nagrodę tuż zanim cała jaskinia się zawali. Powiem jednak, że miałem trochę inne doświadczenia z Kapwingiem — czasem te zasady dotyczące znaku wodnego zmieniają się jak wiatr, ale od czasu do czasu można przemycić więcej niż siedem minut, jeśli nie przeszkadza ci nieco skompresowana jakość. Ale tak, gdy tylko przekroczysz tę niewidzialną linię, logo-znamie-kapitalizmu pojawia się z punktualnością zegarka.
Warto wspomnieć też o WIDEO.io, bo nie zostało wymienione; ich darmowy plan nakłada znak wodny, ale co dziwne, jest znacznie mniejszy i czasami można go wyciąć lub dodać szeroką ramkę podczas eksportu. Mało eleganckie, ale cóż, desperackie czasy. Jeżeli tylko sklejasz zasoby wygenerowane przez AI, a nie korzystasz w całości z AI podczas całego procesu, możesz sporo osiągnąć łącząc klipy z darmowych miejsc jak Pixabay lub Pexels (do teł wideo) i obrabiając je w edytorze z AI-owym narzędziem do syntezy głosu lub napisów — trochę prowizorka, ale mniej widocznych oznaczeń.
Szczerze mówiąc, dopóki jakiś bohater open source nie pojawi się, albo Zorza nie stanie się publicznie dostępna, prawdziwe „darmowe, bez znaku wodnego, bez ograniczeń” raczej pozostanie mitem. Ale trochę się nie zgodzę z radą „po prostu zaakceptuj znak wodny”: jeśli wrzucasz coś na społecznościówki, czasami automatyczne kadrowanie lub nałożenie tekstu na TikToku, Instagramie czy gdziekolwiek indziej potrafi dość skutecznie ukryć znaki wodne. Wygląda trochę podejrzanie, ale nie każdy zauważy, chyba że masz ambicje na jakość rodem od Spielberga.
Czy ktoś jeszcze odkrył jakiś sposób, dziurę w regulaminie albo ukryty skarb, który nie jest kolejnym przykładem zwabienia i rozczarowania? Czy może to jedna z tych kwestii, gdzie po prostu czekamy na kolejnego rewolucjonistę, który natychmiast zostanie przejęty i schowany za kolejnym paywallem?